Od czego by tu …

Chcesz o czymś napisać ale łamie to Twoje postanowienie kierunku jaki sobie tam wytyczyłeś kiedyś tam? więc stoisz w miejscu i piszesz słabo albo wcale.
No właśnie po co się ograniczać?

Obraz ukazuje 2 postacie męską i żeńska z opisem która płeć ma poziom trudności w życiu, obydwie to debil.

Po co właściwie tworzymy?

Czemu ludzie chwytają z pióro, klawiaturę, pędzel czy co tam jeszcze się wymyśli i tworzą? Często poświęcając na to masę czasu by na koniec po przeczytaniu tego wszystkiego wywalić to do kosza i w poczuciu jakiejś niespełnionej misji zapomnieć o tym biorą np. butlę czy włączają kolejny debilny serial z Netflixa.

Ja najczęściej mam tak że mam dany temat mocno już zakotwiczony w głowie, czuje jego potencjał, przedstawiam go sobie samemu i cieszy mnie kolejne zwrotki i kolejne podpunkty które coraz bardziej obrazują moją wizję. Co ciekawe mówię to nie tylko do siebie ale z automatu narracja prowadzona jest w taki sposób żebym nie musiał ją przekuwać na nowo jakby chciał ją ogłosić dla świata, czy coś jest na rzeczy? Pewnie tak, nieważne jakim samotnikiem bym się stał chciałbym by mój punkt widzenia zobaczył ktoś jeszcze, ktoś go poznał i ocenił a najlepiej by przyjął jako swój i poklepał mnie po ramieniu z słowami że to odmieniło jego życie.

Gdybym tylko wiedział jak opisać co czuje, co myślę.

To jednak jest nieosiągalne bo już samo walenie w te klawisze powoduje że wizja mi ucieka, tak łatwo jest sobie to wszystko wyobrazić ale kiedy podchodzę do przekazania wytworów swojej wyobraźni w formę z którą mógłby zapoznać się ktoś inny to następuje konflikt pomiędzy tym co chcę przekazać a tym jak potrafię to przekazać.
Czy brakuje mi umiejętności? Na pewno.
Czy brakuje mi wyobraźni? To pytanie retoryczne
Czy jestem po prostu debilem? Heh ciesze się że widzisz

Kij z tym! Lecimy dalej, klepie się ten tekst, czasem się go napisze pod wpływem chwili, czasem się człowiek ślęczy dłuższy czas z czego ja zawsze staram się pisać na raz, bo potem to już nie ten sam człowiek jesteś, już nie te myśli, nie ten czas.
Lepiej napisać drugą cześć niż wracać do pierwszej.
Nawet sam ten blog, zatrzymałem się w jakimś dziwnym miejscu. Zawsze marzyłem o platformie która pomogła by mi szlifować warsztat i była łatwo dostępna dla innych i próbowałem to ryjbooka, to na wykopie, to na instagramie coś puszczałem ale gdzie bym się nie pojawił to wszędzie ale to zawsze szła cenzura i to że komuś serce posmutniało bo urażam jego poglądy.
KURWA
Wolność słowa to bardzo płynne pojęcie, nie ma żadnej w tym naszym lewackim raju i pewnie będzie jeszcze gorzej, ludzie maja szczekać i myśleć według ustalonych norm a jak ktoś nie skacze tak jak my to go cenzurujemy.
Tu nie mają jak mnie walnąć, z drugiej strony pytanie czy ktoś to wogle wejdzie, poczyta, wróci, skomentuje.
Czy zapomni po jednej wizycie.


Wolność

Jedną z rzeczy która najbardziej lubię w tworzeniu to właśnie wolność, gdybym miał tworzyć pod dyktando jakiś zakazów ocipiał bym momentalnie, trzeba jednak zauważyć że zakazy które są tak jasne że z automatu Cię banują czy ucinają Ci zasięgi są dosyć oczywiste.
I mając swoja domenę możesz mieć to w głębokim poważaniu tutaj natomiast na pierwszy plan wychodzą inne potworki.
Jak tekst jest sformatowany, SEO cały czas mi pokazuje w najlepszym przypadku pomarańczową mordę, co nie ukrywam mocno mnie irytuje, pisze tekst, jak dla mnie wszystko w nim jest git, przechodzę sobie z jednej gałęzi myśli na drugą ale pomarańczowa morda ciągle mi dowala i chce bym najlepiej to pisał pod większym rygorem niż na maturze.
Wiem że to dla mojego dobra, mhm.
Będziesz lepiej czytelny, wyszukiwarka Cię lepiej pozycjonuje itd.
A sram ja na to, czy czytając jakiś tekst widzisz czasem jak ktoś z uporem maniaka wielokrotnie powtarza dane słowo, ba zaczyna jakiś tekst w stylu:

7 najlepszych porad na to by prowadzić zbilansowaną dietę sprawdź co dla Ciebie mamy, ta dieta cud da Ci upragnioną sylwetkę, dieta którą stosują same największe gwizdy, dieta tak smaczna że nie do wiary.

Zauważyłeś że w tym jednym zdaniu masz aż 4 razy słowo dieta, wyszukiwarka google lubi to.
Czasem nagłówek powtarza się po raz drugi na samym początku tekstu słowo w słowo w tę liczbę pomnożyć, niby rozumiem i do jakiś tam diet to nie psuje za bardzo kompozycji ale weź tu pisz o sowich przemyśleniach kiedy ciągle dla czerwonej mordy coś nie pasuje.
Dlatego jebać, zbyt wiele razy zarzynało mi to całą wenę i zamiast z tekstu na tekst coś tam poprawić ale publikować to się rozjebałem o ścianę która jest największą kurwą wśród tworzących.

Kajdany doskonałości

Ludzie to w 99% ludzie wrażliwi na osądy innych, można to ukrywać, można się z tym nie zgadzać ale kiedy ktoś coś tworzy własnego, z głębi serca i przy jego pierwszych krokach oberwie gradem krytyki to może się zamknąć w sobie i zaprzestać jakikolwiek działalności, BA! ta porażka wpłynie na niego w takim stopniu że codzienne życie będzie jakieś takie chujowsze.
Szczególnie kiedy powszechny jest hejt i masa ludzi śmiga po internecie tylko wyszukując swej kolejnej ofiary, jak ją znajdzie to przywali się dosłownie do wszystkiego i nie musi mieć to odbicia w faktach, po prostu niektórzy mają srogo nasrane w życiu i lżej jest dla nich jak nasrają na kogoś.

Dlatego sporo ludzi zanim wejdzie na scenę, chce wszystko dopracować, chce wejść na ostro, chce mieć zaplanowany każdy krok i każdy następny wpis, film, komentarz.
Chcą wejść cali na biało.
Chce nie zostawić sposobności by ktoś się tam do nich przybujał, widziałem piękne teksty, całe wizje i plany działania które mogły by pozamiatać wielu z dzisiejszych gwiazd social mediów itp. ale ta doskonałość i chęć dopracowania każdego szczegółu powoduje że to nigdy nie ujrzy światła dziennego.
Bo autor za bardzo chce jeszcze czekać by dopracować materiał do końca, będzie tak że polata przy nim kilka dni, się zmęczy, zapomni, za dwa tygodnie przypomni, znowu coś pozmienia, powie sobie że jeszcze troszkę , może lepsza grafika, jeszcze jedno źródło itd.

I tak minie z 3 miesiące i można powiedzieć że tekst już nie żyje, bo osoba która go pisała jest już innym człowiekiem i pewnie to samo by napisała troszkę inaczej więc znowu zmieniamy i karuzela zaczyna się na nowo, to nie książka że siedzisz nad nią miesiącami/latami.
To do niczego nie prowadzi.
Ja tu tak gadam ale sam nie jestem lepszy, powiem szczerze też się wstydzę, też jestem wrażliwy na krytykę i chciałbym by jak coś wypuszczać to było to zajebiste i dlatego nie publikuje xD.
Ale zaczynam się przekonywać że tak naprawdę to trzeba zmienić myślenie, prawdziwa wolność to taka kiedy nie przejmujesz się krytyką czy tym do ilu do ludzi trafi, czy podoba się dla algorytmu, czy wyjebiesz się 50 razy robiąc najbardziej podstawowe błędy.

Błędy to nauka

Osobiście najbardziej przemówiło do mnie porównanie działania do źle zaparkowanego samochodu, możesz widzieć że samochód jest w złej pozycji, możesz się nad tym zastanawiać i wymyślać setki sposobów jak to poprawić ale póki znowu nie wprowadzisz auta w ruch to za kija nic nie zmienisz.
Będziesz tak stał do usranej śmierci.

Dlatego trzeba próbować, łamać konwencje, zmieniać plany, kasować je jak przeszkadzają, olewać krytykę która nic nie wnosi, ryzykować dużo czasem nawet wszystko ale zawsze coś robić.
Pierwotnym założeniem tego bloga miało być pisanie o pierdołach, o piciu, o jakiś śmiesznych sytuacjach, o powiedzeniu kilku mało popularnych słów w dyskusji o alkoholizmie w naszym narodzie.
I na tym chciałem się skupić ale ten Dzban który zakładał domenę już nie istnieje, teraz jest inny i ten kolo chce poczuć w końcu wolność w swoim własnym świecie.

Na zdrowie

Dodaj komentarz